niedziela, 29 czerwca 2014

1. I'm not okay, I promise.














Czuję, że muszę się obudzić.
Próbuje otworzyć oczy, lecz ostre światło, które wisi nad moją twarzą, nie pozwala mi na to. Nie wiem, gdzie jestem, nie mam pojęcia jak się nazywam. Moją pamięć wypełnia jedna, wielka pustka. Ponownie próbuję otworzyć oczy, tym razem mi się udaje. Czuje ból w całym ciele, ledwo mogę się ruszyć. Nagle do sali wszedł facet ubrany w biały kitel, to zapewne lekarz.
- Witaj Julie. Jak się czujesz?
Czy on mówi do mnie? Czy "Julie" to moje imię? Miałam mnóstwo pytań.
- Jestem cała obolała, nic nie pamiętam. Mam na imię Julie?
- Tak. Masz zanik pamięci, nie wiadomo czy w ogóle ją odzyskasz. Od tygodnia leżałaś w śpiączce, miałaś bardzo poważny wypadek samochodowy, zasnęłaś przed kierownicą i uderzyłaś w drzewo. Twoja mama chce się z tobą widzieć, wszystko ci wytłumaczy.
Po tych słowach wyszedł z pomieszczenia. Czułam niepokój, kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć, jak zobaczę rodziców. Nagle do pokoju weszła kobieta około czterdziestki, jej twarz była mi w pewien sposób znajoma. To była pewnie moja matka. Przytuliła się do mnie, pachniała bardzo mocnymi perfumami, zaczęłam kaszleć. Widząc to odsunęła się ode mnie.
- Wiesz, kim jestem? - zapytała.
- Lekarz mówił że jest pani moją matką, ale nie wiem, czy to prawda. Niech pani nie bierze tego do siebie, jeszcze przed chwilą nie wiedziałam nawet jak mam na imię.
- Rozumiem, i tak cudem jest, że żyjesz. Już dzisiaj mogę cię zabrać do domu. Może tam sobie coś przypomnisz.

*Dwie godziny później*

Podjechałyśmy pod wielki biały dom otoczony kwiatami, jak dla mnie wyglądał trochę tandetnie. Weszłyśmy z moją matką do domu, usiadłyśmy i zaczęła opowiadać o moim dzieciństwie. Miałam wrażenie że ta rozmowa trwała wieczność. Gdy do mnie mówiła ja siedziałam z pustką w oczach, popijając herbatę i błądząc myślami gdzieś indziej. Opowiadała o mnie ze wszystkimi szczegółami, mówiła że jestem idealnym dzieckiem, ale wydaję mi się że to jednak nie była prawda. Czy było możliwe że przez wypadek zmieniła mi się osobowość? Nie miałam pojęcia co o tym wszystkim sądzić. Nic o sobie nie wiedziałam. Ani o moim guście, charakterze lub o czymkolwiek, a to co próbowała mi przekazać nie pomagało mi w tym. Po dwóch godzinach miałam dość wysłuchiwania przesłodzonych historyjek jakim to byłam cudownym i wspaniałym dzieckiem. Matka poprowadziła mnie do mojego pokoju. Był dość duży, ściany były brązowe i poobklejane różnego rodzaju plakatami z zespołami. Usiadłam na łóżko, gdy nagle na blacie biurka zauważyłam duży różowy notes. Zorientowałam się że to był mój pamiętnik. Otworzyłam pierwszą stronę i zaczęłam czytać.

"Gdyby kiedyś by mi się coś stało...
Mam na imię Julie Rose Hope, mam 17 lat. Jeśli nie skończę martwa przez to całe gówno w którym siedzę, zacznę wierzyć w boga..."

Nie zrozumiałam z tego napisu za wiele, ale w tej chwili zbyt bardzo mnie on nie zaintrygował. Przeglądałam kolejne strony pamiętnika, były tam wszystkie informacje o mnie, ale gdy zaczęłam je czytać przeszkodził mi mój okropny ból głowy, przez który nie docierało do mnie żadne słowo. Nie zwlekając, poszłam spać. W nocy śniło mi się coś strasznego, a co najgorsze wydawało mi się, że to stało się naprawdę. Wszystko widziałam jakby przez mgłę. Na początku chłopak, który kłóci się z jakimś około 40 letnim facetem, a pózniej morderstwa nastolatków w budynku najprawdopodobniej szkoły. Było to okropne, a za razem intrygujące. Obudziłam się rano zapłakana. Wiedziałam że dzieje się coś złego i że mój wypadek nie był przypadkiem.